Reklama
  • Piątek, 22 marca 2013 (11:39)

    Seksu można się nauczyć! Wywiad z sex coachem

Jeśli masz problem w życiu intymnym, nie czekaj, aż rozwiąże się sam. Skorzystaj z pomocy! czasem wywołują w nas wstyd lub nawet lęk. Dzieje się tak na przykład po operacji lub porodzie. Lekarz podpowiada, jak sobie poradzić w tym trudnym czasie.

Seks to źródło potężnej energii, która przekłada się na inne sfery życia. Nie rezygnuj z niej!

Reklama

Często narzekamy, że nasze życie seksualne jest nieudane, ale nie mamy odwagi, by to zmienić. Co nas blokuje? Czasem surowe wychowanie. Wpojone od dziecka przekonanie, że seksualność ludzka jest nieczysta. Czasem życiowe zakręty – pojawienie się dziecka, menopauza. Jednak wiele da się zmienić i żaden człowiek nie jest skazany na nieudany seks! Potrzebna jest tylko chęć do zmiany.

– Może w tym pomóc np. wizyta u sex coacha, który nauczy nas od nowa, jak odnaleźć w seksie przyjemność – mówi w wywiadzie specjalnie dla nas Marta Niedźwiecka.

Ś.K.: Na czym polega pani praca? Czym sex coach różni się od seksuologa?

- Sex coach zdecydowanie nie jest seksuologiem. Nie zajmuje się zaburzeniami, analizą psychologiczną, nie za bardzo interesuje go przeszłość. Jest nastawiony na konkretny problem w życiu intymnym i jego rozwiązanie – na przyszłość. Osoba, która idzie do sex coacha może oczekiwać, że będzie partnerem – klientem, nie zaś pacjentem.

Coach skupia się na mocnych stronach klienta, na tym, co można osiągnąć, poprawić, ulepszyć. Coach jest trochę jak przyjaciel, tylko że obiektywny i zadający trudne pytania. Akceptuje i wspiera w rozwoju, nie dając żadnych lekcji, nie pouczając, nie wymądrzając się, a przede wszystkim – nie oceniając.

To bardzo ważne, jeżeli rozmawiamy o ludzkiej seksualności, bo naprawdę ta sfera jest niesłychanie delikatna, zróżnicowana, bogata, a ludzie bardzo się różnią.

Ś.K.: W jakiej sytuacji warto się do takiego specjalisty zwrócić?

- Jeżeli czujesz, że w twoim życiu emocjonalnym, intymnym coś nie działa, nie spełnia ono twoich oczekiwań, zdecydowanie warto zacząć pracować z coachem. Wśród moich klientów są osoby w różnym wieku. Najczęściej zgłaszają się do mnie pary po 30. roku życia w chwili kryzysu – np. po urodzeniu dziecka, lub pary starsze, które mają ustabilizowaną sytuację rodzinną, materialną i zawodową, ale... nie uprawiają seksu od lat, a deklarują, że bardzo by chcieli.

Przychodzą również młode kobiety, singielki, które nie mogą cieszyć się z seksu z powodu różnych uprzedzeń, blokad emocjonalnych, jak również panie po menopauzie, które szukają nowej formuły dla swojego życia seksualnego. Cierpią z powodu zmian w tej sferze, powodowanych np. fizjologią, i chcą coś poprawić.

Ś.K.: I co im pani radzi?

- To zależy, jaki problem ma konkretna osoba/para. Może to być zmiana techniki uprawiania seksu, zmiana sposobu oddychania, korzystanie z gadżetów erotycznych. Ale uwaga – sam gadżet, np. wibrator, nigdy nie wystarczy. Bez świadomości potrzeb i bez komunikacji jest tylko zabawką, która trafi do szuflady, bo okazała się rozczarowaniem.

Zabawki pomagają na bardzo wiele pozornie nierozwiązywalnych problemów, jak np. różnica w czasie osiągania orgazmu między kobietą a mężczyzną. Jednak bez rozmowy pomiędzy partnerami żaden gadżet nie zdziała cudów. Polecam też różne techniki relaksacyjne, zabawy. Niektórym daję konkretne zadania do wykonania w domu...

Ś.K.: Jakie to zadania? Proszę zdradzić nam jakiś przykład.

- Moja typowa klientka to np. kobieta po 40. roku życia, która od lat nie miała orgazmu i seks kojarzy jej się jedynie z przykrym obowiązkiem. Chciałaby mieć udane życie seksualne, ale nie wie, jak się do tego zabrać, a w dodatku wstydzi się swojego ciała.

Pomagam jej odkryć, co ją blokuje, a co sprawi jej przyjemność. Zachęcam, by wzięła lusterko i obejrzała swoje strefy intymne, dotykała ich, zachęcam do masturbacji. Ale nie tylko! Polecam też taniec, który świetnie aktywizuje miednicę, rozbudza kobiecość albo hawajski masaż Lomi Lomi, który rozluźnia ciało, rozbudza, pomaga odkryć wrażliwe strefy.

Cel jest jeden – odzyskanie kontaktu z ciałem, ujrzenie swojej seksualności jako siły wzmacniającej i możliwość korzystania z niej według własnych potrzeb.

Ś.K.: Co jeszcze przeszkadza nam cieszyć się z seksu?

- Wiele kobiet zgłaszających się do mnie sądzi, że czegoś im nie wypada, że coś mogą, a czegoś nie powinny. Ograniczają je silnie zakorzenione mity i przekonania, często się cenzurują: „Jestem aktywna w seksie, to źle o mnie świadczy, kobieta powinna być przyzwoita”. Albo „Nigdy nie miałam orgazmu i tak już chyba musi pozostać”. Wcale nie musi!

Ś.K.: Czy to znaczy, że seksu – niezależnie od wieku – można się nauczyć? Czy to nie dziedzina, w której trzeba zdać się na instynkt?

- Instynktownie możemy najwyżej kopulować. Seks i intymność zawsze wymagają nauki i doskonalenia. To jak z chodzeniem – nawet jeśli urodziłaś się piękna, obdarzona długimi nogami, to i tak techniki chodzenia z wdziękiem modelki musisz się nauczyć.

Seksu trzeba się uczyć ciągle na nowo – po dziecku, po menopauzie, z nowym partnerem, po chorobie, po ciężkich przejściach. Wizja, że seks „się zdarza” jest szkodliwa, głównie dla kobiet, które potrzebują dużo więcej, aby móc się w seksie spełnić.

Ś.K.: Kwestie techniczne mają znaczenie przy nauce?

- Ogromne! Rozmiar nie, a technika tak. Dlatego warto się uczyć. Nikt nie rodzi się z wiedzą o tym, jak właściwie postępować ze swoim ciałem i z ciałem partnera. Trzeba do tego dojść metodą prób i błędów. Kobiety nie wiedzą tego, że ich orgazm nie rodzi się automatycznie, jak męski. Można go jednak wywołać, stymulując określone punkty na ciele. O tym mówię też na warsztatach dla kobiet.

Ś.K.: Czy w grupie kobietom łatwiej się otworzyć, pytać o pewne sprawy?

- Zdecydowanie! Grupa ma wielką moc, bo pozwala nam spotkać się i skonfrontować z drugim człowiekiem na poziomie dużo głębszym niż normalnie. A dla kobiet ma wyjątkowe znaczenie – przecież przez stulecia żyłyśmy w kobiecych grupach. Wielopokoleniowa rodzina wspólnie wychowywała dzieci, babki przekazywały swą wiedzą matkom, a potem wnuczkom. Dawniej miałyśmy oparcie w innych kobietach. Dziś, gdy każdy jest sam, ma to tym większe znaczenie.

Na warsztaty przychodzą różne kobiety – od młodych studentek, po panie w wieku dojrzałym. Łączy je to, że chcą mocniej i pełniej być kobietami. Szukają drogi do rozwinięcia swojej seksualności, kobiecości, pozbycia się ograniczających je przekonań.

Ś.K.: Zapytam przewrotnie: po co nam w ogóle seks? Przecież wiele kobiet żyje bez tego i sobie radzi. Niektóre mówią nawet, że jest przereklamowany...

- Nie zgadzam się. Seks to jedno ze źródeł naszej życiowej energii. Dlaczego z niego nie skorzystać? A seksem jest wszystko – nie tylko sam stosunek, ale i pieszczoty, które do niego prowadzą! To moment, gdy dwoje ludzi namiętnie się całuje i czuje ogarniające ich pożądanie. To też czuły dotyk, pocałunek w szyję czy wspólna kąpiel w wannie pełnej piany. Uważam, że są równie wartościowe jak penetracja. N

o i z doświadczenia wiem, że kobieta, która zaczyna odczuwać orgazm po latach to kobieta, której samoocena wzrasta o 300 procent. Warto więc nad tym pracować. W seksie wszystko możesz, nic nie musisz!

rozmawiała Agnieszka Wilewska

Marta Niedźwiecka zajmuje się rozwojem seksualności dorosłych, jedyny w Polsce certyfikowany sex coach, www.pssproject.pl

Świat kobiety
Więcej na temat:sex | seks | Nie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.