Reklama
  • Środa, 13 marca 2013 (15:39)

    Seks - wykrywacz najlepszy kłamstw

Ukrywasz swoje pragnienia? Wstydzisz się powiedzieć o nich partnerowi? Twoje ciało i tak zdradzi, czego chcesz naprawdę!

Otwarte mówienie o swoich potrzebach w seksie pomaga zbudować więź między partnerami.

Reklama

Chyba nie ma drugiej dziedziny naszego życia tak obwarowanej różnymi tabu jak seks. Od dziecka wpaja się nam, co jest normą, a co odstępstwem od niej. Jeśli okazuje się, że twoje upodobania nie mieszczą się w akceptowanych powszechnie granicach, zaczynasz je wypierać ze swojej podświadomości.

Wstyd nie pozwala ci przyznać się do swoich fantazji nawet kochającemu partnerowi. Zapominasz tylko o jednym – ciała nie da się oszukać.

Gdy pozostanie obojętne na pieszczoty, nie przeżyje spełnienia. Ukrywanie pragnień może doprowadzić do poważnych skutków: nerwicy, depresji, rozpadu związku. Słuchaj więc ciała i nie oszukuj go. Nie okłamuj też partnera.

Boimy się, że szczerość zdradzi prawdę o nas

Wykreowałaś się na grzeczną dziewczynkę, bo myślisz, że mąż nie jest od tego, by w sypialni iskrzyło. Lecz jeśli nie on, to kto zasługuje na szczerość? Hydraulik, kolega z pracy? Po co komplikować sobie życie, mając u boku bliskiego faceta? Jeśli znasz własne ciało, wiesz, co lubisz, to prędzej czy później ten teatr cię zmęczy. Kłamstwa nie zbudują bliskości.

A w seksie nie chodzi o rozładowanie napięcia, ale o cielesne porozumienie, która tworzy więź. Ukochany odczyta sygnały wysyłane przez twoje ciało. Zorientuje się, że nie spełnia twoich oczekiwań. Połowa par twierdzi, że powodem rozpadu związku był seks. Nie chodzi o jego brak, tylko nieumiejętność komunikacji. Czego zabrakło? Przede wszystkim otwartości.

Wyjaśnij partnerowi, czego oczekujesz i posłuchaj jego. Mężczyźni mogą mieć problem z mówieniem, rzadziej z działaniem. My na odwrót.

Milczymy dręczeni wyrzutami sumienia

Olga, 29-letnia tłumaczka z Trójmiasta zaryzykowała. Z tym, by powiedzieć chłopakowi, że chce być traktowana w łóżku jak niegrzeczna dziewczynka, nosiła się pół roku – tyle, ile ze sobą sypiają.

– Ubrałam się prowokująco i powiedziałam, że chcę, by w trakcie stosunku mówił do mnie… brzydkie słowa. „Podnieca mnie to” – szepnęłam. Jej chłopak przyjął propozycję entuzjastycznie.

– Niepotrzebnie się bałam, ale zależy mi na nim – wyznaje Olga, którą mimo wszystko męczy pytanie: czy to na pewno jest normalne? Wyrzuty sumienia to częsty problem Polek. Choć nie różnią się sposobem odczuwania od wyzwolonych Amerykanek, Francuzek czy Skandynawek, powodem ich wątpliwości jest inna mentalność.

Właścicielka jedynego w kraju erotycznego portalu dla kobiet www.LoveStore.Barbarella.pl, Joanna Keszka twierdzi, że nie ma u nas społecznego przyzwolenia na cieszenie się seksem. Wie, co mówi, bo ma również facebookowy funpage „Radość z seksu”, który polubiło 3,5 tysiąca osób oraz sex shop w centrum stolicy.

– To coś innego niż filozofia marki Beate Uhse, która zatrzymała się w latach 70., i patrzy na kobiety jak na narzędzie realizacji męskich fantazji – tłumaczy Joanna Keszka.

Nie potrafimy myśleć o sobie

– A gdzie są nasze potrzeby? – pyta właścicielka sex shopu. Z jej ostatniego hitu – wibratora w kształcie jajka na… pilota skorzystała 34-letnia Monika, informatyczka z Warszawy.

– Obowiązki, kredyty, kierat. To sprawiło, że małżeński seks był rutyną – opowiada. – Mąż zaproponował eksperymenty z gadżetami. Najpierw myślałam, że się wygłupia, potem podejrzewałam go o kochankę. Aż w końcu dotarło do mnie, że seks mo że być zabawą.

Na walentynki dostałam wibrator. Od tamtego czasu jeden wieczór w tygodniu mają zarezerwowany dla siebie – dziećmi zajmuje się babcia. Ostatnio nakręcili nawet film porno.

– Fantazjowałam w trakcie o seksie grupowym. Opowiedziałam o tym mężowi. Zdziwił się. Sama byłam zszokowana! Znamy się prawie dziewięć lat, ale nigdy nie było w łóżku takiej temperatury!

Gdy uda nam się robić to, co nas kręci, gdy zaczynamy cieszyć się swoimi ciałami, do pada nas poczucie winy. Seks oraz nagość są przecież wszędzie: w reklamach, filmach, na billboardach. Wydają się banalne, a nawet prostackie.

No bo co może podniecać kobietę w re klamie kaloryfera, do którego przykuta jest kajdankami półnaga dziewczyna?

Robimy tajemnice ze swoich potrzeb

W świecie zdominowanym przez mężczyzn uczymy się głównie męskiej seksualności. Dmuchane lale, mocna pornografia służą bardziej rozładowaniu napięcia jurnego macho niż odnalezieniu własnej drogi do spełnienia. Prawdziwej bliskości we dwoje.

Niestety, nie jesteśmy nauczone rozpoznawania swoich potrzeb, a nawet jeśli nam się to udaje, robimy z nich najskrytszą tajemnicę. Lecz w końcu ciało i tak ją zdradzi. Im szybciej przestaniemy się oszukiwać, tym większe mamy szanse na udane, wspólne życie.

Seksuolodzy wspominają o tzw. normie partnerskiej. Czym ona jest? Wszystkim, na co zgadzają się dwie osoby, pozostające ze sobą w związku. Istnieją jednak trzy warunki: muszą być dorośli, dążyć do obustronnej rozkoszy i nie szkodzić własnemu zdrowiu.

Prawda jest taka, że jeśli istnieje między ludźmi intymność, przyznanie się do tego, czego naprawdę potrzebujemy w łóżku nie powinno wywołać burzy.

Joanna Keszka powtarza zapracowanym i dążącym do perfekcji Polkom, że udany seks łączy bardziej niż talerz gorącej zupy na stole.

Dlaczego nie warto udawać w sypialni?

Ekspert odpowiada

Ewa Krawczyńska, psycholog, seksuolog, prowadzi Poradnię Evater w Warszawie

Co nas powstrzymuje przed rozmowami o swoich fantazjach seksualnych?

E.K.: Najczęściej obawiamy się braku akceptacji, wyśmiania i odrzucenia. Choć seks jest kwestią natury, to nie zawsze jest udany. Ludzie nie czytają w swoich myślach.Warto więc mówić o swoich oczekiwaniach – to podstawa dobrej relacji.

O.: Dlaczego odgrywamy przed partnerem „grzeczne dziewczynki”?

E.K.: Wydaje nam się, że on tego oczekuje, czyli spełniamy jego oczekiwania z obawy, że jeśli dowiedziałby się, że nie jesteśmy idealne, mógłby stracić dla nas szacunek i zainteresowanie. Powstrzymuje też wstyd.

W naszej kulturze nie przywykliśmy do mówienia o intymnych rzeczach wprost, szczególnie panie. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni sami o sobie często myślą, że „skoro lubię to i to, to pewnie coś ze mną nie tak, może jestem nienormalny?”. Tymczasem często potrzeby, o których wstydzimy się mówić, są zachowaniami dosyć powszechnymi.

O.: Jakie są konsekwencje takiego udawania?

E.K.: Często zdrada, ponieważ natura jest silniejsza i długo nie jesteśmy w stanie powstrzymywać swoich potrzeb czy uprawiać seksu niedającego spełnienia. Często sięganie, a w dalszej konsekwencji, uzależnienie od pornografii, w której są zachowania, jakich brakuje w realnej relacji.

Może to też prowadzić do dystansowania się od siebie czy wpły wać na konflikty w innych sferach życia. Też znudzenie, za chwilę niechęć czy awersja wobec partnera. Konsekwencjami nierealizowania potrzeb seksualnych mogą być także: depresja, stany obniżonego nastroju oraz spadek libido.

Tekst: Joanna Drosio-Czaplińska

Olivia
Więcej na temat:seks | Joanna | "Joanna" | Olga | Nie

Zobacz również

  • Dlaczego po czterdziestce warto mieć ochotę na seks

    Dobrze wiemy, że w związku nie wolno zapomnieć o zażyłości, radości, wzajemnym zrozumieniu. Ale także o seksie, który jest bardzo ważny w budowaniu i utrzymaniu bliskości dwojga ludzi. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.