Reklama
  • Czwartek, 30 października 2014 (08:00)

    Rozmawiajmy o tym, co nam się nie podoba

Na początku związku nie rozmawiamy dużo o seksie, bo już sama bliskość nas uszczęśliwia. Ale gdy pojawiają się problemy, milczymy, by nie urazić partnera. Jak taktownie poruszać trudne tematy, gdy w sypialni nam się nie układa?

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

Reklama

Możemy świetnie dogadywać się na co dzień, ale mieć kłopot, by wyznać partnerowi, że w łóżku nie daje nam tego, czego potrzebujemy. I trudno się dziwić, ponieważ męskie ego fatalnie znosi krytykę, szczególnie gdy dotyczy ona jego umiejętności jako kochanka. Jeśli użyjemy niewłaściwych słów lub wybierzemy zły moment, zamiast naprawić sytuację, tylko ją pogorszymy.

Choć często zarzucamy mężczyznom obojętność, ich samoocena w dużej mierze zależy od tego, czy potrafią dać rozkosz ukochanej kobiecie. 85 proc. z nich przyznaje, że orgazm partnerki jest warunkiem ich satysfakcji seksualnej. Jak więc szczerze mówić o tym, czego pragniemy, by on nie poczuł się odrzucony?

Nie zwlekaj

Psycholodzy są zgodni: im szybciej się przełamiemy, tym lepiej. Po pierwsze dlatego, że życie seksualne z czasem nieuchronnie podlega rutynie, podobnie jak inne nasze zachowania w związku.

Najpierw więc będziemy się długo zastanawiać, jak mu powiedzieć, że pieści nas za słabo, aż w końcu przyzwyczaimy się do jego dotyku. Niestety, to wcale nie oznacza, że zaczniemy czerpać przyjemność ze współżycia. A kiedy wreszcie zbierzemy się na odwagę i po dwóch latach wyznamy prawdę, mężczyzna może być niemile zaskoczony.

I zada nam krępujące pytanie, czy przedtem tylko udawałyśmy, że jest nam dobrze.

Otwarta rozmowa o intymnych upodobaniach w początkach znajomości jest czymś naturalnym. Musimy się przecież zgrać, a poza tym naszych poprzednich partnerów mogło kręcić coś zupełnie innego. Na etapie docierania się udzielanie wskazówek lub wyjaśnienia, co lubimy, a czego nie, nie jest odbierane jako atak lub pretensje. Co innego, gdy taka rozmowa następuje z dużym opóźnieniem. Wówczas jest dla drugiej strony sygnałem, że w relacji od dawna coś nie gra. Stawia także pod znakiem zapytania naszą szczerość. Partnerzy zaczynają traktować się podejrzliwie, a to niszczy spontaniczność i dobrą atmosferę.

Gesty też mówią

Szybkie reagowanie nie oznacza, że powinnyśmy zwracać mu uwagę natychmiast. Naturalnie są sytuacje, kiedy nie trzeba używać słów, bo bardziej wymowne stają się gesty. Czuły kochanek będzie nas obserwował i prędko zorientuje się, czym sprawi nam największą przyjemność.

Ułatwisz mu sprawę, wysyłając jednoznaczne sygnały. Dobrą wskazówką bywa westchnienie, uśmiech zachęty lub po prostu pokierowanie jego dłoni.

Miłe obrazy

Niekiedy jednak nie obejdzie się bez rozmowy. Przeprowadź ją, gdy oboje jesteście zrelaksowani, na przykład w wolnym dniu, gdy nie spieszycie się do pracy. Postaraj się opowiedzieć mu o swoich oczekiwaniach, nie krytykując go, lecz budując pozytywne obrazy.

Dlatego nie mów: „nie znoszę, kiedy...”, „drażni mnie, gdy...”. Niech on nie czuje się jak na cenzurowanym. Takie wyrażenia sugerują przecież, że jest niewrażliwy i niedelikatny, a to tylko kwestia twoich preferencji. Być może on do tej pory miał do czynienia z kobietą, która w przeciwieństwie do ciebie lubiła np. seks oralny. Jeśli pragniesz nakłonić go do konkretnych zachowań, spróbuj następującej sztuczki. Powiedz na przykład: „A pamiętasz, kiedy dwa tygodnie temu robiliśmy to i to? Było fantastycznie. Marzę, żeby to powtórzyć!”.

Nawet, jeżeli on nie przypomni sobie tamtego wieczoru (bo w rzeczywistości wcale nie było tak, jak opisujesz), z całą pewnością zapragnie ponownie zafundować ci przeżycia, które wprawiły cię w ta ką euforię. Opisując swoje fantazje, używaj słów, które wywołują u niego podniecające skojarzenia. Mówiąc o rzeczach, których jeszcze nie próbował, staraj się pobudzić jego wyobraźnię, żeby nabrał ochoty na nowe eksperymenty. Chodzi o to, by nie dawać technicznych instrukcji, ale słowami stworzyć odpowiedni klimat.

Pomocny w tym będzie wasz własny intymny język. Czasem bowiem trudności w rozmowie o seksie wynikają z tego, że partnerom brakuje odpowiednich wyrażeń i balansują pomiędzy wulgaryzmami a suchym medycznym nazewnictwem.

Niezręczne zwroty w stylu: „tam na dole” lub: „domyśl się, co mam na myśli” mogą skutecznie popsuć nastrój. Seksuolodzy namawiają też, by jeśli istnieje jakiś ważny powód, dla którego nie lubimy konkretnych zachowań (np. złe wspomnienia), postarać się przełamać wstyd i wyjawić je mężczyźnie, z którym jesteśmy w trwałym związku.

W ten sposób budujemy porozumienie i wzajemne zaufanie.

Olivia
Więcej na temat:Nie | gestykulacja | psycholodzy | Nas

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.