Reklama
  • Czwartek, 21 maja 2015 (08:05)

    Radosc z seksu w każdym wieku

Inaczej kochamy się, mając lat trzydzieści, inaczej – czterdzieści, jeszcze inaczej po pięćdziesiątce. Życie intymne może dawać radość przez długie lata. Bo na każdym etapie natura przewidziała dla nas inne atrakcje.

Wbrew stereotypom seks nie jest zarezerwowany dla młodości. Najważniejsze to nie martwić się przemijaniem, tylko z ciekawością czekać, co przyniesie nam w prezencie następna dekada.

Rozkwit kobiecości, czyli trzydziestolatka

Z dziewczyny przeistoczyłaś się w kobietę, która już zdążyła poznać swoje ciało. Wiesz, w jakiej pozycji najłatwiej osiągasz orgazm. Pożegnałaś się na dobre z młodzieńczymi kompleksami. Jesteś u szczytu atrakcyjności – 35. rok życia to czas, w którym kobieta wygląda najlepiej.

Reklama

Pełnia urody, zdrowia oraz pewności siebie są niezwykle erotycznym miksem, któremu trudno się oprzeć. Według statystyk rozpoczynamy życie seksualne w wieku 18 lat, ale za mąż coraz częściej wychodzimy bliżej trzydziestki. Większość z nas w tym czasie współżyje więc regularnie.

A gdy do znajomości własnego ciała i jego potrzeb dochodzi poczucie bezpieczeństwa w stałym związku, nabieramy odwagi i ochoty na nowe doznania. Dobrze się składa, bo właśnie wówczas nasze hormony wręcz szaleją! W organizmie kobiety wydziela się więcej testosteronu odpowiedzialnego za apetyt na seks. A antykoncepcja pozwala cieszyć się nim bez żadnych ograniczeń. Jest jeszcze jeden plus – zrównanie potrzeb kobiety i mężczyzny.

To jedyny w całym cyklu życia moment, kiedy rówieśnicy spotykają się w jednym punkcie – mają tyle samo sił witalnych i chęci na łóżkowe zabawy. Gospodarka hormonalna twojego partnera, podobnie jak twoja, działa niczym dobrze prosperująca fabryka – pełną parą! Paradoksalnie jednak, czerpanie radości z seksu często schodzi w tym wieku na dalszy plan, ponieważ trzydziestolatki starają się jeszcze, by zostać mamą.

W szczycie erotycznych możliwości naszą uwagę od przyjemności odwracają też liczne obowiązki czy przemęczenie pracą. Tak więc mimo że możliwości mamy spore, najlepsze dopiero przed nami!

Kwintesencja zmysłowości, czyli czterdziestolatka

Czterdzieści lat to doskonały czas na satysfakcjonujące życie seksualne. Nasza energia erotyczna rośnie. Tak matka natura wynagradza nam trudy minionej dekady, czasem pomaga też w spóźnionej prokreacji. Nie przypadkiem panie w tym wieku pociągają dwudziesto- i pięćdziesięciolatków. Nawet w rankingach najbardziej atrakcyjnych kobiet świata pierwsze miejsca zajmują dojrzałe piękności, takie jak Jennifer Lopez czy Penélope Cruz.

Większość Polek w tym wieku ma już dorastające dzieci i wreszcie może znaleźć czas na cielesne przyjemności. – To właśnie czterdziestolatki najczęściej przeżywają wielokrotne orgazmy. Odkrywają też, że udany seks jest tam, gdzie dobra relacja. Zdają sobie sprawę, że o tę sferę też należy zadbać – mówi psycholożka Bianca-Beata Kotoro.

Jeśli jesteśmy w stałym związku, nasze życie erotyczne nabiera rumieńców. A te z nas, które mają za sobą trudne rozwody i rozmaite rozczarowania, są gotowe zaufać na nowo mężczyźnie. Pomimo obaw przekonują się, że na udane życie seksualne nie jest za późno. Wiele kobiet zwierza się, że dopiero wówczas uwierzyło w siebie, pozbyło się ostatnich zahamowań, nauczyło stawiać granice.

A co najważniejsze, potrafimy powiedzieć, co lubimy w łóżku, a czego nie. Jedynym problemem może być spadające libido partnera. Seksuolożka Dagmar O’Connor zwraca jednak uwagę, że partner czterdziestolatki wcale nie ma mniej chęci. Potrzebuje tylko więcej czasu, by osiągnąć orgazm.

A to akurat jest dla kobiety korzyść, ponieważ wreszcie może cieszyć się dłuższą grą wstępną. O’Connor radzi również paniom, żeby w tym trudniejszym dla mężczyzn okresie nie inicjowały zbyt często seksu, bo to również obniża męską potencję: kiedy otwarcie przyznajemy, że chcemy się kochać, tym samym pozbawiamy go roli zdobywcy. A bez tego jego temperament gdzieś się ulatnia.

Czuła namiętność, czyli pięćdziesięciolatka

Statystyki mówią, że seks po pięćdziesiątce jest nadal ważny dla 60 proc. mężczyzn i dla 35 proc. kobiet. Ale z roku na rok rośnie odsetek kobiet w tym wieku chcących czerpać radość z intymnych zbliżeń. Dobiegająca sześćdziesiątki znana aktorka Ewa Kasprzyk w jednym z wywiadów powiedziała: „Uprawiajmy seks, bo dzięki temu mamy błysk w oku, który sprawia, że wciąż jesteśmy piękne i pożądane”.

To jednak, czy po pięćdziesiątce będziemy cieszyć się seksem, zależy od tego, jakie mamy zdanie na swój temat. Jeśli lubimy siebie i godzimy się na zmiany, które przynosi czas, nadal w sypialni możemy przeżywać piękne i namiętne chwile. Bianca-Beata Kotoro, która zajmuje się seksualnością okresu dojrzałego, zauważa, że są dwa rodzaje kobiet. Dla jednych menopauza to koniec kobiecości, drugie cieszą się, że wreszcie zajmą się sobą.

– Jeśli jednak bierzemy udział w wyścigu próżności i cierpimy, bo nie wyglądamy tak jak dwadzieścia lat temu, raczej nie będziemy zadowolone. – przestrzega Kotoro. W piątej dekadzie życia jesteśmy już w okresie menopauzy – zmagamy się z huśtawką hormonalną, która jednego dnia unosi nas nad ziemią, drugiego przynosi czarne myśli. To trudne również dla partnera, bo częściej oczekujemy od niego czułości i wyrozumiałości dla naszych zmiennych nastrojów.

To czas, w którym jest więcej miejsca na intymność i wszystko to, co składa się na przywiązanie. Aby na nowo odkrywać swoje ciała, trzeba się lubić i mieć udaną, wspólną łóżkową przeszłość. Warto też pamiętać, że po pięćdziesiątce ochota to jedno, a gotowość ciała to drugie. Ale mimo to nie warto rezygnować z życia erotycznego.

Seks może być równie namiętny jak kiedyś. – Bo nie chodzi o to, żeby być doskonałym, ale żeby z wiekiem bardziej się doceniać – mówi psycholożka Bianca-Beata Kotoro.

Olivia

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.