Reklama
  • Piątek, 1 marca 2013 (09:54)

    Kajdanki i inne gadżety

Jeszcze nie tak dawno erotyczne akcesoria uważane były za oznakę rozwiązłości. Dziś seksuolodzy polecają je parom, bo wzmacniają więź między kochankami.

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

Erotyczne zabawki urozmaicają współżycie i otwierają na nowe doznania.

Tekst: Krystyna Romanowska

Reklama

Na początku jedno zastrzeżenie: dobrym erotycznym gadżetem nie jest kiepskiej jakości atrapa członka za 20 zł.

– Takie rzeczy kobiety dostają czasem od kolegów na imieniny lub urodziny. Większość panów chce rozśmieszyć koleżanki, może lekko zawstydzić, ale są też tacy, którzy pragną je... rozbudzić – mówi z przekąsem Andrzej Gryżewski, seksuolog.

Jeszcze kilka lat temu mężczyźni z nieufnością traktowali sytuację, w której to kobieta proponowała zabawę gadżetami. Potrafili nawet wycofać się z aktywności seksualnej. Inicjatywę partnerki traktowali jako rywalizację oraz przegraną.

– Teraz większość panów podchodzi do gadżetów z ciekawością – zaznacza Andrzej Gryżewski. – Wiedzą, że to oni trzymają np. wibrator i to przy nich partnerka otwiera się na eksperymenty. To napawa ich dumą. Chociaż, oczywiście, zdarzają się i tacy, którzy niepokoją się, że w seksie stracą znaczenie.

Kiedy sięgamy po erotyczne zabawki

Akcesoriów używają najczęściej pary, które kochają się rzadziej, a ich współżycie nie jest tak satysfakcjonujące jak kiedyś. Ale to oczywiście nie jest reguła! Anna Moderska, koordynatorka konsultantek erotycznych Fun Factory (jednego z największych w Polsce sprzedawców seksualnych gadżetów) zauważa: – Bardzo często o zabawki tego typu pytają pary ze sporym stażem, często w udanym związku, które chcą przeżyć coś ekscytującego.

Młodym ludziom, którzy dopiero odkrywają własne ciała, wspomagacze są raczej niepotrzebne, sięgają po nie bardziej doświadczeni, którzy pragną przeżyć dojrzałą erotyczną przygodę.

Co kryje się w szufladach sypialni

Pary, które dopiero się poznały, kupują futrzane kajdanki, pejczyki i lateksowe maski. Swoje miejsce w naszych sypialnianych szufladach zajmują też kulki gejszy. Niektóre kobiety dzięki nim nabywają umiejętności szybszego osiągnięcia orgazmu.

– Z kolei mężczyźni lubią różnego typu nakładki na członek. W sprzedaży są zestawy kilku nakładek. Na każdy dzień tygodnia można stosować inną – opowiada Andrzej Gryżewski.

– Wciąż w cenie jest również bielizna erotyczna. Po kilku latach związku to częściej panie są stroną inicjującą kupno takiej bielizny. Mają wtedy poczucie, że dzięki niej współżycie robi się bardziej odświętne.

Popularne są też żele intymne. Głównie ze względu na funkcję użytkową (zapewniającą większe nawilżenie), właściwości (rozgrzewające, chłodzące), zapach (egzotyczny, zmysłowy). Najwyższej jakości gadżety kupują zazwyczaj pary, które dawno zaczęły przygodę z eksperymentowaniem w seksie.

Do polskich sypialni dotarł już nawet wibrator dla par tzw. DeLight, zwany maszynką do wyciskania orgazmów. Jednocześnie masuje cztery najbardziej wrażliwe punkty kobiety: punkt G, wejście do pochwy, pochwę oraz łechtaczkę. Spośród tych najpopularniejszych, seksuolodzy polecają wibratory w cenach od 100 do 160 zł.

Posiadają kilka prędkości, mają różne rodzaje wibracji. Często są połączone z delfinkiem czy króliczkiem stymulującym łechtaczkę. W trzon wibratora są wbudowane kulki, które poruszają się rotacyjnie, co daje szeroki wachlarz doznań.

Dużym zainteresowaniem cieszą się designerskie produkty: złote, srebrne, metaliczne, wielkości szminki. Jeszcze inne mają ży- we kolory (limonkowy, malinowy, burgundowy) i przedziwne kształty. Można także wybierać wśród wibratorów typu „królik” spopularyzowa nych w serialu „Seks w wielkim mieście”. Składają się z dużego trzonu, który wypełnia i masu- je pochwę, oraz stymulatora łechtaczkowego.

Uwaga! Seksuolodzy przestrzegają przed zakupem pompek do penisa powiększających wzwód. Choć są bardzo reklamowane, nie warto wydawać na nie pieniędzy, ponieważ nie dają spodziewanych efektów. Poza tym źle stosowane mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc.

Dlaczego warto je wypróbować Dobre erotyczne akcesoria przełamują sypialnianą rutynę – warto więc zainteresować się nimi, kiedy masz wrażenie, że współżycie stało się monotonne, że „wszystko już było”. Albo jeśli uważasz, że masz ochotę spróbować czegoś nowego. Po drugie, używanie gadżetów w łóżku paradoksalnie scala i zbliża kochanków. – Mogłoby się wydawać, że mały sztuczny przedmiot nie jest w stanie zwiększyć intymności, a jednak tak się dzieje – twierdzi Andrzej Gryżewski. – Używanie akcesoriów to wprowadzanie nowości w związek, otwarcie się na przyjemność i eksperymenty w seksie. Jeżeli do tej pory nie miałaś okazji do wypróbowania erotycznych gadżetów, nie wahaj się, skoro czujesz taką potrzebę. Twój partner nie powinien się wzbraniać. Ale gdy będzie to uważał za coś niepokojącego, możesz mu opowiedzieć o korzyściach ich używania. Na pewno zaintryguje go zapowiedź: „Dzisiaj będziemy bardzo niegrzeczni”...

nasz ekspert radzi

Anna Golan

seksuolog, www.psychoterapiawarszawa.com.pl

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

Pornografia – razem czy osobno?

To, czy oglądać pornografię i czy robić to razem, powinno być decyzją podjętą wspólnie. Oglądanie filmów pornograficznych może pomóc parom cierpiącym z powodu braku satysfakcji z życia seksualnego.

Warunkiem skuteczności „filmoterapii” jest szczera rozmowa po filmie, komentowanie poszczególnych scen na bieżąco i dzielenie się wrażeniami. Dzięki temu partnerzy zdobywają wiedzę o swoich preferencjach, oczekiwaniach, marzeniach oraz granicach, których nie chcieliby przekraczać.

Filmy ułatwiają rozmowę, bo często brakuje nam odwagi czy choćby odpowiedniego słownictwa. Musimy jednak pamiętać o kilku rzeczach. Filmy powinny być odpowiednio dobrane oraz akceptowalne przez kobietę i mężczyznę. Nie możemy oczekiwać od partnera oglądania scen, które w jego odczuciu są pełne przemocy albo naruszają godność.

Oglądanie pornografii nie polecam osobom, które dopiero zaczynają współżycie. Ponieważ porno bywa pełne stereotypów, ktoś niedysponujący własnym doświadczeniem mógłby przyjąć je bezkrytycznie. Dla początkujących dużo lepsza będzie pornografia w wersji „soft” przeznaczona dla kobiet.

Prawdopodobnie dlatego, że nie oszukuje nas aż w takim stopniu jak męskie kino. Mamy wrażenie, że występują tam autentyczne, a nie silikonowe osoby, przeżywana przez nie namiętność jest prawdziwa i bardziej subtelna.

Reakcje seksualne bohaterów są bardzo naturalne i często trwają naprawdę tyle, ile w rzeczywistości. Filmy te mają też walor edukacyjny i instruktażowy. Pokazują na przykład, jak powinna wyglądać stymulacja waginalna i łechtaczkowa.

Filmy, które można obejrzeć

„Dziewięć i pół tygodnia” reż. Adrian Lyne. Występują: Kim Basinger, Mickey Rourke

Zdjęcie

/123/RF PICSEL
/123/RF PICSEL

„Nagi instynkt”, reż. Paul Verhoeven. Występują: Sharon Stone, Michael Douglas

Olivia

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.