Reklama
  • Środa, 24 kwietnia 2013 (15:51)

    Jak umówić się na seks

Zapracowani kochacie się coraz rzadziej. Jak ożywić życie intymne? Planując zajęcia, zarezerwujcie sobie czas na erotyczne igraszki.

To mit, że udany seks musi być spontaniczny.

Reklama

Tekst: Renata Bożek

Miłosne uniesienia wpisane do grafiku? Brzmi jak żart. Lecz w badaniach przeprowadzonych przez MSNBC.com (amerykański portal internetowy) okazało się, że w zabieganych czasach wpisywanie seksu do kalendarza jest coraz bardziej popularne. Ponad połowa z blisko 8 tys. respondentów będących w długotrwałych związkach twierdzi, że rezerwuje czas na seks w określone dni. I co więcej, chwali sobie to umawianie się z partnerem na erotyczne sam na sam.

Niedziela to nasz święty dzień

– Wcale mnie to nie dziwi – mówi Agata, 30-letnia graficzka z Krakowa, od czterech lat w związku. – Na początku ko chaliśmy się prawie zawsze, gdy się widzieliśmy, czyli 3-4 razy w tygodniu. Gdy dwa lata temu zamieszkaliśmy razem, dopadła nas codzienność. Michał stracił pracę, więc musiałam brać dodatkowe zlecenia. Jakby tego było mało, miałam problemy z kręgosłupem, więc wieczorem chodziłam na rehabilitację i gimnastykę.

Seks mieliśmy tylko w weekend

Potem Michał musiał się wykazać w nowej pracy, więc siedział w niej do późna. I nagle się okazało, że wieczorem jesteśmy tak skonani, że marzymy tylko o tym, żeby zasnąć. Jakoś tak naturalnie wyszło, że czas na re laks i seks mieliśmy tylko w weekend. Powiedzieliśmy sobie: gdyby nawet się waliło i paliło, niedzielny ranek mamy tylko dla siebie. I od roku niedzielę do południa, a czasami dłużej, spędzamy w łóżku: jemy w nim śniadanie, czytamy gazety, przytulamy się, rozmawiamy, całujemy, kochamy. Nawet jeśli w ciągu tygodnia się kłócimy, to nasz dzień święty, w którym zawieszamy broń i… skupiamy się na robieniu sobie przyjemności. Rutyna? Nie mam nic przeciwko rutynie, która daje mi tak dużo frajdy – śmieje się Agata.

Zaplanowana namiętność

– Igraszki, na które umawiamy się z wyprzedzeniem, mogą dawać ogromną satysfakcję, bo planując spędzenie w łóżku np. piątkowego wieczoru, przez cały tydzień mamy w głowie czekające nas przyjemności – tak dr Shirley Baron, amerykańska psycholożka i terapeutka seksualna komentuje amerykański zwyczaj wpisywania seksu do kalendarza. – Nierzadko łączy się to z podekscytowaniem podobnym do tego z początków związku. No bo wiemy, że choć dzisiaj i jutro mamy urwanie głowy i padamy na łóżko zmęczeni, to już niedługo zawieziemy dzieci do rodziców, odstawimy obowiązki na bok i będziemy mogli się zapomnieć.

Fantazjujemy, co będziemy robić

Fantazjujemy, co będziemy robić, jaką bieliznę włożymy. Odświeżamy sobie pamięć tego, jak było, gdy byliśmy w sobie zakochani i pełni namiętności. W efekcie gra wstępna może odbywać się w głowie przez kilka dni, budując napięcie. Zarezerwowanie czasu na intymność pozwala także lepiej radzić sobie z napięciami w związku i budować bliskość. Bo na- wet wtedy, gdy nie rzucamy się na siebie w porywie namiętności, tylko grzecznie i czule przytulamy w czasie wyznaczonym na seks, w naszych mózgach wydziela się oksytocyna – neurohormon przywiązania. Dzięki niej czujemy się spokojnie i błogo. Budujemy więź oraz poczucie bezpieczeństwa.

Być ze sobą tak blisko

A co, jeśli kochając się zgodnie z grafikiem, nie czujemy przypływu szalonej namiętności i jesteśmy raczej… znudzeni? – Nie broniłbym się tak bardzo przed znudzeniem w seksie – mówi David Schnarch, terapeuta seksualny i małżeński. – Seksualne znudzenie jest wpisane w monogamiczny związek. To po prostu element wspólnego życia. Każdy dojrzały człowiek powinien zdawać sobie sprawę, że w łóżku nie można oczekiwać cały czas fajerwerków. Czasami spokojna fizyczna bliskość jest wystarczająco satysfakcjonująca. Ale jeśli sypialniana nuda staje się normą, warto wytrącić się z tego stanu uśpienia.

Można zacząć od języka

Jak to zrobić? Można zacząć od języka i zamiast wpisywać do kalendarza: „seks – sobota do 15.00”, używać innych sformułowań, np.: „nasza sobota”, „randka”, „erotyczny wieczór”, „czas dla nas”.

Bo rzeczywiście chodzi o to, żebyście obydwoje podeszli do tego jak do randki: zarezerwowali dla siebie czas, przygotowali, nastawili pozytywnie, wyłączyli telefony, zapomnieli o codzienności i byli skupieni na sobie nawzajem.

Ważne, żeby zaplanowanego czasu na seks nie ograniczać tylko do seksu, ale skupić się na zmysłowych doznaniach i erotycznych przyjemnościach – wypić kieliszek wina, zjeść coś pysznego, na co sobie na co dzień nie pozwalamy, obejrzeć zdjęcia z ostatnich wakacji, przytulać się, całować. Być ze sobą, nago, blisko.

Zabawa w nieznajomych

Kiedy seks przestanie być nowością, dobrze jest wypróbować jeszcze kilka innych sposobów na jego ożywienie. Zamiast zostawać we własnym łóżku, można wynająć pokój w hotelu lub pensjonacie, wziąć klucze od mieszkania przyjaciół, którzy właśnie wyjechali lub… Zaproponować partnerowi wieczór, w czasie którego będziecie zachowywać się jak na pierwszej randce – radzi Elizabeth Dunn, profesor psychologii z University of British Columbia. W jej eksperymencie wieloletnie pary udawały, że widzą się po raz pierwszy. Okazało się, że czuły się ze sobą o niebo lepiej niż te, które nie bawiły się w grę w obcych ludzi. Bo kiedy spotykamy kogoś nowego, staramy się pokazać z jak najlepszej strony. Jesteśmy bardziej dowcipni i czarujący. W efekcie czujemy się bardziej atrakcyjni, a nasze dobre samopoczucie rośnie. Nawet jeśli świadomie wchodzimy w rolę nieznajomych, uczucia, które przeżywamy, są prawdziwe. Także te związane z ochotą, by zaciągnąć się nawzajem do łóżka. Na miłość i seks trzeba czasu. Mniej ważne, czy jest to czas zaplanowany, czy spontaniczny. Ważne, żeby go znaleźć.

Seks, na który umawiamy się z wyprzedzeniem, daje satysfakcję, bo planując spędzenie w łóżku piątkowego wieczoru, przez tydzień myślimy o przyjemności.

Co na to psycholog, seksuolog?

Miłość z kalendarza może być ekscytująca!

Po pierwsze, dobrze jest pamiętać o podtrzymywaniu ognia między spotkaniami erotycznymi. Sprawdzonym sposobem jest zaskakiwanie partnera. Nie chodzi o to, żeby co tydzień kupować w sex shopie nowe gadżety, ale pamiętać o miłych niespodziankach. Na przykład wysłać mu niegrzeczny SMS, zaplanować niespodziewany wyjazd, zapisać się razem na kurs skoków spadochronowych czy pocałować namiętnie, gdy wracamy do domu.

Po drugie, nie należy obawiać się sprzeczek w ustalaniu terminów. Są nie tylko sposobem na „dotarcie się”, ale też na podkreślanie różnic między wami, które działają stymulująco. Choć zwykle sprzeczki powodują oddalenie partnerów, to w tym przypadku nie ma co się tego obawiać, bo przejściowe nieporozumienia są potrzebne do tego, żeby do siebie wracać i przeżywać przyjemność z pogodzenia się. A wtedy łatwiej o namiętność i spontaniczny seks.

Na czas erotycznych randek należy odstawić na bok pretensje i żale. Skupić się na tym, żeby było miło i fajnie. Powiedzieć: „Awanturę zdążę jeszcze zrobić, teraz dbam o to, by oderwać się od problemów. Chcę się czuć kochana i dać miłość swojemu partnerowi”.

Olivia
Więcej na temat:seks | Nie | agata | życie intymne

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.